Wraz ze stowarzyszeniem „Zarzecze – Dziś dla Jutra” zapraszamy na spotkanie autorskie z Januszem Horoszkiewiczem z Zarzecza i promocję książki pt. „A imię nasze Wołyńskie Dzieci”, w dniu 14 marca (sobota) o godz. 17:00 w Oranżerii w Zespole Pałacowo-Parkowym w Przeworsku.
Janusz Horoszkiewicz (ur. 1963 w Zarzeczu k. Jarosławia) – opiekun polskich miejsc pamięci na Wołyniu, badacz zbrodni OUN-UPA, uhonorowany w 2019 roku nagrodą Kustosza Pamięci Narodowej. Potomek byłych mieszkańców Omelanki położonej w pobliżu Huty Stepańskiej, gdzie do lipca 1943 roku istniała silna polska samoobrona. Dzięki działaniom samoobrony wśród ocalonych znalazła się rodzina Horoszkiewiczów.
Wraz z innymi społecznikami upamiętnił krzyżami ponad 40 polskich miejsc pamięci w dolinie rzeki Horyń. Dzięki jego staraniom powstały także tablice ku czci ofiar rzezi wołyńskiej a także tzw. Sprawiedliwych Ukraińców, w tym tablica w cerkwi w Butejkach upamiętniająca Petra Bazeluka, który udzielał pomocy Polakom zagrożonym przez UPA
Od 2007 roku organizator corocznych pielgrzymek do miejsc męczeństwa Polaków na Wołyniu. Zbiera relacje świadków rzezi wołyńskiej (2 tys. nagranych godzin wspomnień), dawne fotografie i dokumenty.
W 2025 roku ukazała się książka Janusza Horoszkiewicza pt. „A imię nasze Wołyńskie Dzieci”. Książkę będzie można zakupić podczas spotkania w cenie 120 zł (860 stron).
Recenzja autorstwa Anety Sala, Wiceprezes Stowarzyszenia „Zawsze Wierny – Tobie Polsko”: Ta książka najpierw nie będzie o bólu i strachu. Najpierw weźmie Cię za rękę, zaprowadzi do swojego kresowego domu, opowie o sąsiadach, zwykłym życiu wiosek, koloni wokół Huty Stepańskiej . Pozwoli Ci ukradkiem zajrzeć do ciemnej żydowskiej chaty i zaniedbanego ukraińskiego gospodarstwa. Opowie Ci parę bajek o miejscowych zjawach, duchach, no i da kilka fantastycznych lekcji historii Polski. Pozwoli Ci przeżyć krótki, ale piękny, szczęśliwy choć nie pozbawiony trosk, pracowity przedwojenny czas na polskim pachnącym jeszcze wolnością Wołyniu. Jeszcze nie będziesz sobie nic robił z krzywych spojrzeń ukraińskich sąsiadów, nawet im pomożesz czasem, poratujesz w biedzie. Zanim nadejdzie strach i bestialstwo nie do opisania, zobaczysz jak My Dzieci Wołynia pracujemy, bawimy się, płaczemy i radujemy zwykłym życiem, na naszych polskich Kresach, na Wołyniu gdzie polscy sąsiedzi od lat żyją obok swoich ukraińskich sąsiadów…Owszem nie było wielkiej miłości między nami, były konflikty, ukraińska zazdrość i nienawiść w oczach niejednego ukraińskiego sąsiada, ale żyliśmy jakoś… (…) Potem opowiemy Ci o porządkach za pierwszego sowieta. Wtedy dotknęły nas pojedyncze mordy, zemsty, zaginięcia… Prawdziwe apogeum nastąpiło jednak po wybuchu wojny niemiecko- sowieckiej… (…) I tak, teraz będzie czas na ból i tortury, na niewyobrażalne zło, które przeszyje Twoje serce…Wiemy, czytałeś wiele takich relacji, ale teraz, pierwszy raz będziesz z nami to przeżywał, będziesz z nami uciekał i dzielił nasz cały ból, nasz strach i naszą bezsilność, bo nas poznałeś, bo zdążyłeś się z nami zżyć…i będziesz miał do końca nadzieję, że Ci których bardziej polubiłeś przeżyją, unikną cierpienia, śmierci, uciekną, że się uda… Będziesz cierpiał i miał nadzieję, choć wiesz doskonale że złudną… i będziesz odkładał książkę za każdym razem kiedy przeleje się czara goryczy…a przeleje się wiele razy! Ale przebrniesz przez resztę krwawych stron do końca! Bo musisz! Bo to jest Twój polski obowiązek! Wiedzieć i Pamiętać! Bo to się należy polskim ofiarom!! I nie masz prawa mówić, że tego nie przeczytasz bo masz słabe nerwy, bo serce krwawi, bo nie dajesz rady. Bo za bardzo boli! My Twoi rodacy to przeżyliśmy! My Dzieci Wołynia cierpieliśmy wiele godzin! Znosiliśmy niewyobrażalne męki! A Ty się boisz o tym przeczytać! Ty masz zbyt wrażliwą duszę żeby WIEDZIEĆ!? (…) Tę książkę czyta się do pewnego momentu niemal jak powieść, fascynującą i coraz mroczniejszą bardziej bolesną…tyle, że to nie jest nie jest powieść grozy, a nasza polska tragiczna historia. Nigdy nikomu nie powiem, że polecam książkę „A imię nasze Wołyńskie Dzieci” bo ja jej nie polecam, ja uważam, że obowiązkiem każdego Polaka jest ją mieć i przeczytać. I przekazywać z pokolenia na pokolenie. W imię szacunku dla tych pomordowanych i tych, którym udało się przeżyć.
A IMIĘ NASZE WOŁYŃSKIE DZIECI – spotkanie autorskie z Januszem Horoszkiewiczem
